Poznajcie Dominikę Wójcicką, założycielkę firmy Baby Muka, oferującej praktyczne gadżety dla rodziców i dzieci. Prywatnie mama dwójki, na co dzień wulkan energii, kobieta z głową pełną pomysłów i odwagą do ich realizacji.

Aktywność zawodowa jest dla mnie ważna. Podpisałabyś się pod tym stwierdzeniem?

DW: Na pewno podpisuję się pod tym zdaniem. Każda aktywność jest ważna, zawodowa również. Od zawsze coś robiłam, dla mnie siedzenie cały dzień w domu przed telewizorem to kompletne marnowanie czasu.

Powiesz coś więcej na ten temat. Dlaczego jest to dla Ciebie ważne?

DW: Aktywność zawodowa daje nam niezależność finansową i środki na rozwijanie pozostałych aktywności. Poza tym z byciem aktywnym jest tak, a przynajmniej ja tak mam, że im bardziej jestem aktywna, tym lepszy mam humor, więcej mi się chce, o ile oczywiście ta praca daje mi satysfakcję. Bycie aktywnym daje mi energię, chęć do życia, do wymyślania coraz to nowych rzeczy. Mam tu na myśli nie tylko tematy biznesowe, ale też pomysły na hobby czy spędzanie czasu z dziećmi.

Cofnijmy się do czasów przed dziećmi. Czy przed narodzinami dziecka byłaś aktywna zawodowo? Skąd chęć otworzenia własnego biznesu?

DW: Przed dziećmi byłam aktywna zawodowo. Pracowałam na etacie, co prawda nie z zawodzie wyuczonym, bo miałam trudności ze znalezieniem takiej pracy. Byłam asystentką Dyrektora, pracowałam w Biurze Zarządu pracowałam również w księgowości, pomimo, że moje wykształcenie nie ma z tym nic wspólnego. Gdzieś tam z tyłu głowy od zawsze kiełkowała myśl o założeniu własnego biznesu. Jeszcze nie miałam pomysłu, ale wiedziałam, że tego bardzo chcę. Trochę na przekór moim rodzicom, którzy prowadzą własną firmę, wiedzą że to nie jest proste, i dlatego od zawsze wbijali mi do głowy „nigdy własnego biznesu”. Mi zawsze podobało się, że praca na własny rachunek daje nam elastyczność czasową. Choć wiadomo, że na własny biznes poświęca się 24h, a nie 8h jak na etacie, ale jednak pracuje się dla siebie, według własnych zasad.

Baby Muka oferuje szeroki asortyment praktycznych produktów dla rodziców i dzieci. Potrzeba matką wynalazku? Czyżby pomysł na biznes wyniknął z Twoich niezaspokojonych potrzeb jako młodej mamy?

DW: Dokładnie tak. Urlop macierzyński to świetny czas na otworzenie własnego biznesu. Mamy środki, mamy tą niezależność finansową i czas na myślenie o własnej firmie. Małe dziecko wymaga naszej uwagi, wiadomo, ale nawet przy samym karmieniu mamy sporo czasu na przemyślenia. Pomysł na Baby Muka zrodził się w trakcie mojego drugiego macierzyńskiego. Moja starsza córka chodziła do żłobka w domu jednorodzinnym, żeby dotrzeć do jej sali musiałam pokonać schody. Jak wracałam ze spaceru, musiałam wnosić na rękach takiego malutkiego, miesięcznego dzidziusia i pomagać dwulatce się ubierać. Łatwo nie było, dlatego szukałam rozwiązania na rynku, które mi w tym pomoże. I tak znalazłam miękką gondolę, kupiłam ją używaną, z miękkimi zapadającymi się ściankami, nie za ładną. I to był ten moment kiedy pomyślałam sobie, że to jest to. Bardzo przydatny gadżet, pomaga w wielu sytuacjach,  jest mało popularny na rynku, a już  miękkich gondoli o ciekawych wzorach to nie ma w ogóle. Wokół miękkich gondoli postanowiłam zbudować mój biznes. Z czasem asortyment mojego sklepu poszerzał się. Warto tu podkreślić, że wszystkie produkty, które wprowadziłam wynikały z moich potrzeb. Duży plecak jest potrzebny przy małym dziecku, kiedy nosi się ze sobą dużo pieluch, ubranek, gadżetów. Jak dzieci rosną, to torba / plecak musi być mniejsza. Nerki, czy saszetki, stworzyłam chodząc z dziećmi na plac zabaw, torebka okazała się w tym przypadku niewygodna. Koszyczek do hulajnogi powstał z kolei z potrzeby mojej córki do zbierania „skarbów” podczas spacerów

Pomysł to podstawa. Ale wiele osób nie wie jak przejść do realizacji. Jak szukać dostawców, co z marketingiem, jak ustawić sprzedaż, jak zrobić stronę? Korzystałaś ze wsparcia? Powiem to kolokwialnie – jak ty to wszystko ogarnęłaś?

DW: Zacznę może od początku. Na założenie firmy udało mi się pozyskać dotację. Zgłosiłam się do programu Unii Europejskiej, który umożliwił mi pozyskanie środków na start i później przez rok miesięcznych transz na pokrycie bieżących kosztów. Ponad pół roku zajęły mi szkolenia, kompletowanie wniosku, biznes planu, oczekiwanie na rozstrzygnięcie. Dopiero wtedy mogłam założyć działalność i rozpocząć sprzedaż. To wszystko działo się w trakcie mojego drugiego urlopu rodzicielskiego. Żeby otrzymać dotację, musiałam być bezrobotna, więc z ostatnich trzech miesięcy urlopu dobrowolnie zrezygnowałam, złożyłam wypowiedzenie u mojego ówczesnego pracodawcy i ruszyłam z Baby Muka. Jestem perfekcjonistką, bardzo dużo czasu poświęciłam na dobór materiałów, projekt, detale.  Szukałam nawet idealnych opakowań, w końcu zamówiłam je na wymiar. Wszystko robiłam sama. Miałam dużo pomysłów, sama zajęłam się promocją, marketingiem, sama szukałam kontrahentów, szwalni. Z perspektywy czasu myślę, że robienie samemu wszystkiego jest trudne. Wszystkie decyzje musiałam podejmować sama, oczywiście mogłam podpytać się koleżanek o zdanie, ale to nie jest to samo co wspólne podejmowanie decyzji biznesowych, wspólne robienie burzy mózgów, konfrontowanie swoich pomysłów z drugim człowiekiem, dzielenie się pracą.

Ja o tyle miałam łatwiej, że potrafię szyć, więc wiele potrafiłam sobie  zorganizować. Myślę, że jak ktoś już wymyśli sobie produkt, to już później wszystko toczy się samoistnie. Mamy konkretny produkt i zaczynamy się zastanawiać, z czego on powinien być zrobiony. Robimy research, patrzymy na to, co robi konkurencja, co jest dostępne, jak my możemy się wyróżnić. Oczywiście, że trzeba się wspierać pomocą innych. Jest teraz masa grup wspierających, gdzie ludzie chętnie dzielą się radami, warto dołączyć do takich miejsc i pytać.

Nawet stronę sama zrobiłaś?

DW: Miałam tu wsparcie mojej siostry, która jest programistką i zajmuje się właśnie sklepami internetowymi. Ja musiałam wszystko sama wymyślić, a ona mi to wdrażała.

Prowadzenie własnej firmy to duże wyzwanie, a ty masz jeszcze dwójkę dzieci. Jak układasz sobie dni, żeby pogodzić różne obowiązki?

DW: Moja firma jest na rynku od dwóch lat, ale nie rozwijała się na tyle szybko, żeby dać mi niezależność finansową. Weszłam na rynek z produktem stosunkowo mało znanym, ciężko jest mi przekonać odbiorców do korzyści z jego stosowania. Ponadto moja wiedza marketingowa, nie była taka dobra, jak wydawało mi się na początku. Dlatego po roku działalności postanowiłam wrócić do pracy na etacie i dzielę aktualnie mój czas pomiędzy etat, rodzinę i firmę. Niestety lekko nie jest, czasu na rozwój firmy pozostaje niewiele. Mam o tyle dobrą pracę, że pracuję od 6:30 do 14:30, więc pomiędzy powrotem z pracy a odebraniem dzieci z przedszkola, mam jeszcze krótką chwilę na załatwienie takich codziennych tematów biznesowych – telefonów do kontrahentów, maili do klientów. Później poświęcam czas dzieciom. Odbieram je, spędzamy czas razem, czasem idziemy na spacer, bawimy się,  czasem razem gotujemy. To jest czas kiedy nie pracuję i jestem cała dla rodziny. Bardzo zależy mi na tym, żeby moje dzieci  miały mnie dla siebie. Do pracy nad własną firmą wracam wieczorami.

Jakie są Twoim zdaniem kluczowe czynniki sukcesu w łączeniu roli mamy z aktywnością zawodową?

DW: Podstawą jest organizacja. Trzeba sobie jasno określić, które godziny możemy poświęcić na pracę, a które na dom i rodzinę. Ważne są też zdolności organizmu, coś, co w sumie nie jest od nas zależne. Ja zawsze potrzebowałam mniej czasu na sen, ale wyobrażam sobie, że nie każdy jest w stanie się skupić wieczorami. Kolejnym bardzo ważnym czynnikiem jest pomoc męża, mam z jego strony duże wsparcie. Mój mąż rano szykuje i odprowadza dzieci do przedszkola,  zajmie się nimi, kiedy ja nie mogę, ale też przejął ode mnie wiele obowiązków domowych.

A praca na działalności i dzieci? Taki układ ma więcej plusów czy minusów?

DW: Prowadzenie działalności ma jeden ogromny plus. Daje dużą elastyczność. Jak dzieci mają jakieś wydarzenia w przedszkolu, jak trzeba podjechać z nimi do lekarza albo po prostu chce się pojechać do dziadków, to można odpuścić sobie ten jeden czy dwa dni pracy i po prostu to zrobić. Będąc na etacie musimy się zawsze liczyć z tym, że trzeba wziąć urlop, a jego na wszystko może nie wystarczyć. Przy rodzinie, przy dzieciach, działalność to jest super sprawa.

Marzenia/plany na przyszłość-podzielisz się nimi z nami?

DW: Aktualnie pracuję na etacie, żeby mieć niezależność finansową i mieć środki na rozwój mojego biznesu. Ponieważ trudno mi usiedzieć na miejscu, rozpoczęłam też realizację nowego projektu. Jednym z moich produktów jest kosz Mojżesza, wymyśliłam więc, że dobrą formą wypromowania go na rynku wśród innych koszy, będzie stworzenie portalu oraz sklepu poświęconego koszom Mojżesza, gdzie będę informowała, czym te kosze Mojżesza są i jakie kosze są dostępne na rynku, z możliwości zakupu ich w moim sklepie. Nie poddaję się, jeżeli mój pierwszy biznes nie rozkręci się tak jakbym chciała, to mam nadzieję, że następny już tak i wtedy uzyskam tę niezależność i pracę na własnych zasadach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

logo niw Sfinansowano z Narodowego
Instytutu Wolności ze środków
Programu Rozwoju Organizacji
Obywatelskich na lata 2018-2030.
logo proo
rodzic w mieście logo Projekt realizowany jest
przez fundację Rodzic w Mieście